NASZA DRUŻYNA:

Witamy w naszych skromnych progach :) Oto władcy tego szczurzego królestwa, czyli nieposkromione, szalone i niezwykłe stworzenia, które z nami mieszkają:

Ice, Cicha, Libia i Niszka

Mówią, że szczęście jest trudno uchwytne. Moje cztery szczęścia mieszkają wraz ze mną. Cztery młode, rezolutne i bardzo cwane dziewuszki. Nasze wspólne początki były dosyć trudne - Libia nie była zbyt towarzyska natomiast Niszka miała niemiłe problemy zdrowotne. Nie było natomiast najmniejszego problemu z socjalizacją ciekawskiej i odważnej Cichej. Z całego serca życzę każdemu tak proludzkiego szczura. Ice natomiast zrobiła na mnie wrażenie magiczne i niezwykłe. Ta subtelna i delikatna szczurzyca podbija serca wszystkich, których poznaje.

Wkrótce później okazało się, że samiczki tworzą niesamowitą i bardzo sympatyczną paczkę, której hobby jest rozwalanie mojego pokoju i oczywiście wszechobecna demolka. Przyznać należy jeden fakt - mam tu z nimi bardzo wesoło i nigdy się nie nudzę. One zresztą też - opanowały już wszystkie zakamarki w domu. Cicha codziennie wieczorem (także teraz, gdy piszę ten tekst) czuje szaloną misję i przekopuje zakamarki mojego łóżka. Czasem ukradnie notatki, innym razem inną potrzebną rzecz. Libia i Ice są natomiast bardzo zgrane i zwykle działają razem. Ice wprawdzie trzyma sie trochę z tyłu, ale równie sprytnie kombinuje jak jej odważniejsza koleżanka. Nie widzą skrupułów, biegną do każdego, kto wejdzie do domu. Malutkim i grzecznym promyczkiem jest Nisza. To prawdziwa przeciwność reszty ancymonek. Jest spokojna, daje się głaskać i lubi spędzać czas z człowiekiem, dlatego też towarzyszy mi zawsze, gdy jestem w domu. Zwykle przesłodko domaga się pieszczot a następnie zasypia w rękawie, na lub obok laptopa czy w kapturze. Maleństwa - każde z osobna jak i grupowo - całkowicie mnie zaczarowały.

 

Mria & Caoimhe

Mriak i Caoimhe to dwie rasowe, niezwykle pewne siebie panienki o wybrednym guście i ciekawych zainteresowaniach. Jedna Warszawianka a druga Niemka - obecnie obie rozpuszczone jak dwie damy!

To była jedna z brzydkich, deszczowych sobót lata '07 roku. Wyruszyłam do Wrocławia po dwie podróżniczki, aby zabrać je wreszcie do domu. Na miejscu spotkałam zakochaną w futerku Mrii dziewczynę, która miziała mojego futrzaka i oniemiała z zachwytu "jakie rexy są przesłodkie". Cao nie dawała się głaskać. Od początku nie była zbyt ufna i raczej unikała bezpośredniej konfrontacji z człowiekiem. W pewnym sensie zostało jej to do dziś. Mimo, że jest większa i silniejsza od Mriaczka pozwoliła jej się zdominować i woli trzymać się z tyłu niż prowadzić. W stosunku do ludzi także jest bardziej nieśmiała i niezbyt odważna. Mria natomiast to przeciwieństwo - wlezie wszędzie, a najlepiej tak, aby przeszkadzać swojej właścicielce.

Obie dziewczyny są zaskakujące i trudno się z nimi nudzić. Cao jest niezwykle czujna i sprytna, więc nic nie ujdzie jej uwadze. Mria natomiast wszystkie odkrycia Szaraka musi dokładnie sprawdzić i najlepiej przetransportować do klatki. O tak! To ulubione hobby tych dwóch małych spryciul! Zabierają sobie moje notatki, słuchawki do mp3, ważne dokumenty... i chowają gdzieś w zakamarkach szafy, łóżka lub ewentualnie klatki, a że obie są chowane praktycznie całkowicie na wolności, a więc już dawno zadecydowały, że klatka jest jedynie jadalnią, ewentualnie schowkiem na mniej potrzebne rzeczy. Ulubionym miejscem do spania jest torba pod kaloryferem - i to niezależnie od pory roku, a kryjówką oczywiście wspomniana szafa i łóżko. Jeśli ktoś z Państwa myśli, że można ustrzec swój dom przed tupotem małych stópek to grubo się myli :)

Obecnie dziewczynki są ponad 2-letnimi damami, które są rozpieszczane do granic możliwości. Czas Mrii powoli się kończy - nie jest już tym samym, aktywnym rozrabiaką co kiedyś.

Mria zamknęła oczka 9 lipca 2009 roku. Zabił ją nowotwór.

Malutki kącik chciałabym poświęcić także szczurkom, które odwiedziły mój dom na dłużej, choć nasze drogi się rozeszły:

Disa, Depka i Darka

Owszem - to była spontaniczna decyzja - ogłoszenie w internecie dotyczące podrośniętego stadka czarnuchów ze znaczeniami, które ze względu na pospolity kolor (ale jaki charakter - chciałoby się powiedzieć :)) pozostawało bez odpowiedzi, a właściciele mamusi pilnie musieli oddać maleństwa. Zdecydowałam wtedy, że ktoś musi im pomóc i zgłosiłam się jako chętna do tymczasowej opieki.

Szczurki zostały mi dostarczone do mojego miasta w kartonowym pudełku i właściciele zastanawiali się, czy oby na pewno wszystkie w środku są. Uchylili więc delikatnie karton z młodymi, a nagle jedna z nich zupełnie niespodziewanie wyskoczyła i pędem wybiegła na ulicę. Dobre 15 minut pomagałam im szukać maleństwa, ale na szczęście udało się. Malutka wróciła do kartonu, a w domu okazało się, że wszystkie trzy to niezwykle sympatyczne i wcale nie tak przerażone jak myślałam ogoniaste.

Jeśli chodzi o imiona - nigdy nie sądziłam, że te trzy, bliźniaczo podobne skarby będą u mnie na tyle długo, że zdołam nauczyć się je rozpoznawać. Okazało się jednak, że już po kilku dniach każda z nich była według mnie zupełnie inna. Disa - wszędzie pierwsza, odważna i pewna siebie, Darka - szczur do zabawy i Depka - najmniej wyróżniająca się, ale i tak "psociła w ukryciu".

Freska

Freska to jeden z tych "przedmiotów" allegro, które nie do końca są zgodne z opisem aukcji - Poziomka miała być chłopcem :)

Została ona, a w zasadzie jeszcze on - wypatrzony przez znajomą ze szczurzego forum na aukcji - jako szczurek przestraszony, w małej klatce - pilnie szukający wreszcie kochającego domu. Potrzebna była pomoc w transporcie i chwilowe przechowanie u siebie nieboraka. Freskę zabrałam z potwornych warunków - z jednego z wałbrzyskich, biednych osiedli, z małej klatki - przerażoną, ale zarazem z ogromną chęcią do życia i zwiedzania. Freska okazała się być niesamowitą wędrowniczką i już po kilku dniach udowodniła, że jedyne, czego jej było potrzeba to większa przestrzeń do życia i towarzystwo. Zmiana, jaka się w niej dokonała przez kilka tygodni pobytu u mnie od zabrania jej od starego właściciela była niesamowita. Wniosek wszyscy znamy - szczur samotny to szczur nieszczęśliwy!

Vvyse

Jeżeli na świecie rodzą się istoty, którym jakaś wyższa siła zapisuje z góry kompletne niepowodzenie to Vvysek był niewątpliwie jedną z takich bid.

Ogonka zabrałam z jednego ze sklepów zoologicznych, z którym od dłuższego czasu walczyłam, aby warunki dla zwierząt były lepsze. Wpadłam rutynowo i zobaczyłam to maleństwo - z chorym oczkiem, w małej klatce przepełnionej dorosłymi osobnikami. Siedział skulony w kącie, a chudy był tak, że przez rzadką sierść było widać kręgi kręgosłupa. Zażądałam więc, aby malucha mi oddać za darmo.

Leczenie Vvyska było długie i niestety także zaniedbane przez chwilowych nowych właścicieli, którzy po pewnym czasie rozmyślili się z opieki nad maluchem. Ta mała niebieska kulka miała niesamowicie dużo nieprzyjemnych przygód w swoim krótkim życiu. Niezasłużenie...

Jednakże nie tylko szczurki zamieszkują mój dom...

Dora

... no, a przynajmniej stworzenie to nie ma pojęcia o tym, że nie jest szczurem :) Dora jest nietypowym psem - myśliwskim, po rodzicach odnoszących sukcesy na wystawach, bezbłędne próby polowe. Dorka nie poszła w ich ślady - jest zupełnie uległa w stosunku do innych stworzeń: szczurów, kotów, ptaków. Jak na setera przystało - zawsze wesoła i pełna energii. Ma już 6 lat i przestaje machać ogonem tylko wtedy, gdy śpi.

 

 

Ostatnią i najsmutniejszą część tej strony chciałabym poświęcić ogonkom, które biegają już w szczurzym niebie...

Mria, Cykoria, Orvokki, Julia, Biga, Nergal, Łezka, Perkele, Śmietanka, Miłość, Shaidi I, Romcia, Rugger, Max, Wiercipiętka, Shaidi II, Trusia, Jogurt, Mleczko, Daisy, Aithe, Enkela, Cruvela, Alku, Fabian, Desperado, Dracula i Imperal

Szczurki są bardzo ważną częścią mojego życia, a do każdego z tych maleństw bardzo się przywiązuję. Tym bardziej ból po stracie małej perełki jest jeszcze większy.

Bo każde z tych maleństw to była miłość od pierwszego wejrzenia. Czasami miłość wzajemna, pełna wzajemnej troski i przywiązania, a czasami trudniejsza, choć i tak czarująca. Jedne z nich odeszły same, inne na moich rękach, a jeszcze innym musiałam pomóc w tym, aby humanitarnie i bezboleśnie odeszły z naszego świata. Każdy z nich był zupełnie inny, miał inne życie, upodobania i zachowania. Bo nie ma dwóch takich samych szczurów na świecie.

I to być może powód, dla którego nawet teraz trudno mi o nich pisać...

Wspomnienia znajdują się w galerii.